image1 image2 image3

A potem już tylko nic

    Ukazał się najnowszy thriller, w którym Krzysztofowi Koziołkowi już udało się przewidzieć kilka wydarzeń, jakie zmieniły otaczający nas świat. Niestety: na gorsze. Pozostaje mieć nadzieję, że pełna wizja autora nigdy się nie spełni...

  Rok 2031. Polska jest jednym z największych przegranych światowej wojny o wodę wywołanej przez gwałtowne zmiany klimatyczne będące efektem problemów gospodarczych, jakie wstrząsnęły planetą za sprawą pandemii koronawirusa i wojny na Ukrainie. Od zakończenia konfliktu większością ziemskich zasobów zarządza kilka międzynarodowych korporacji.
  Cały kraj podzielony jest na zamknięte strefy, jedną z nich jest Enklawa Zielona Góra. Lokalne samorządy to fikcja, regionami rządzą przedstawiciele koncernów dystrybuujących wodę i ustalający jej cenę.
  W Polsce trwa permanentny stan wyjątkowy, działanie konstytucji i praw obywatelskich jest zawieszone. Kradzież wody jest surowo karana, włącznie z karą śmierci. Internet jest cenzurowany, a rozmowy telefoniczne podsłuchiwane. Działa tylko jedna – rządowa – stacja telewizyjna. Obowiązuje godzina policyjna, a przemieszczanie się ludzi jest ściśle kontrolowane. Obywatelom trzeciej i czwartej kategorii wypłacane pensje z trudem wystarczają na pokrycie kosztów jedzenia i wody.
  Niespodziewanie dzienne limity wody dla najuboższych grup społecznych zostają jeszcze bardziej obniżone, a jej cena wywindowana do niebotycznego poziomu. W odpowiedzi na te wydarzenia kilku mieszkańców Enklawy Zielona Góra pod wodzą Jana Krzyka postanawia wziąć sprawy w swoje ręce. W tajemnicy rozpoczynają drążenie tunelu do nieczynnej kopalni węgla brunatnego od wielu lat zalanej wodą.

 
  Blurb z okładki książki:

  "A potem już tylko nic" szokuje mroczną wizją przyszłości, miejscami uderzając brutalnym realizmem, gdzie indziej zwodząc komiksowym przerysowaniem. Ta powieść to skrzyżowanie orwellowskiego "Roku 1984" i "Agendy 21" duetu Beck / Parke.
  Po lekturze mam tylko nadzieję, że wizja autora nigdy się nie spełni.
 Mariusz Wojteczek, Badloopus.pl

 

  Wkrótce linki do kolejnych recenzji!